Ile kosztuje u Was godzina szkolenia na sprzęcie, a ile kosztowałaby na stanowisku XR. Ile załóg przepuszczacie dziś w ciągu roku, a ile przepuszczalibyście po dołożeniu stanowisk. I co Was w tym momencie realnie ogranicza. Podstawcie swoje liczby, bo tylko Wasze mają tu sens.
Wszystko tutaj to Wasze założenia, a nie benchmarki, które próbuję Wam sprzedać. Wzory są wypisane na dole, więc każdy krok da się sprawdzić, a koszt godziny w XR jest wyliczany z tego, co wpiszecie, a nie przyjęty z góry. Nic nie jest zapisywane ani wysyłane.
Model zakłada, że jedna godzina w XR zastępuje jedną godzinę na sprzęcie w tej części programu, którą wskażecie suwakiem. XR nie zastępuje strzelań ani zajęć wymagających kontaktu z prawdziwym pojazdem. Gdzie ta zamiana działa, a gdzie nie, to jest właśnie pytanie, które warto rozstrzygnąć przed zakupem czegokolwiek, i od tego zacząłbym pracę z Wami.
Najczęstszy błąd polega na tym, że ktoś patrzy na spadek kosztu i uznaje sprawę za zamkniętą. Ważniejsze jest to, co ogranicza przepustowość. Jeśli kalkulator mówi, że ogranicza Was dostępność sprzętu, dokładanie kolejnych stanowisk XR niczego nie zmieni, bo i tak nie przeprowadzicie więcej załóg przez część, która musi odbyć się na wozie.
Przy drogiej eksploatacji sprzętu prawie cała oszczędność pochodzi z paliwa, amunicji i poligonu. Przy taniej eksploatacji, na przykład gdy porównujecie stanowiska XR z istniejącym symulatorem, a nie z czołgiem, decydujący staje się koszt nadzoru instruktorskiego. To są dwie zupełnie różne rozmowy i prowadzi się je z różnymi ludźmi w organizacji.
Zwykle znaczy to, że jedno z założeń warto obgadać z kimś z zewnątrz, zanim trafi do dokumentu. Najczęściej chodzi o udział programu, który realnie da się przenieść, albo o koszt stanowiska, w którym zapomniano o treściach szkoleniowych i serwisie.